13 lutego 2017 r., godz. 18.30

13 lutego o godzinie 18.30 aktorzy Teatru Wybrzeże przeczytali dramat Gabrieli Zapolskiej „Skiz”. Oprawę merytoryczną wydarzenia – prelekcję wstępną zapewniła teatrolog Uniwersytetu Gdańskiego prof. Małgorzata Jarmułowicz. Opiekę reżyserską sprawuje Krzysztof Gordon.

„Sztuka może dobra, może zła, nie wiem! salonowa zupełnie i nieprzyzwoita, ale psychologia!” – pisała Gabriela Zapolska w liście do męża z Lido wiosną 1908 r., informując o ukończeniu pracy nad „Skizem”. Sztuka Zapolskiej opowiada o wyrafinowanej grze, jaką prowadzą między sobą dwie pary małżeńskie – doświadczona i młoda. W pewnym momencie bohaterowie zaczynają traktować miłość jak grę w karty. Tytułowy skiz to karta atutowa, która bije wszelkie pozostałe, nawet damy. Kto ma skiza w ręku, wygrywa całą partię.

g zapolska skizTę mądrość życiową, zdobytą kosztem wielu wyrzeczeń, doświadczona mężatka Lulu przekazuje młodziutkiej kuzynce. Muszka, przyłapana na flirtowaniu z leciwym kuzynem, próbuje wytłumaczyć niezręczną sytuację, lecz Lulu nie ma do niej żalu. Wprawdzie każdą kobietę obchodzi „jej ostatnia toaleta balowa”, jednak kobieta mądra nie przywiązuje wagi do błahostek. Z flirtów mojego męża korzyści odnoszę ja – chełpi się kobieta „ze stali i z uśmiechu”, zachęcając dziewczynę, by wyzbyła się wszelkich oporów. Oczarowany świeżutką, ponętną, młodą mężatką Tolo rozwija arsenał uwodziciela. Muszka chichocze, w głowie czuje zamęt, aż Tolo sam się dziwi, że jego słowa tak działają na dwudziestolatkę z zaledwie dwuletnim stażem małżeńskim, w pełni miłosnych uniesień. Ze zdumieniem dowiaduje się, że Wituś w tych sprawach jest bardzo powściągliwy, chyba nie wie, że słowami pieści się kobietę stokroć czulej niż gestem. Tolo postanawia, że pomoże uroczej kuzyneczce nadrobić te braki. Wituś, prosty szlachcic, pochłonięty problemami roli i obory, rzeczywiście troszczy się głównie o to, by młoda żona wreszcie „włożyła się” do gospodarstwa, czego życzą sobie także jego i jej rodzice. Wzorowy mąż, co w ich rodzinie jest dziedziczne – są wady, które się dziedziczy, kpi Lulu – uważa, że Muszka to „dobre serce i dobry grunt”, kobieta z dobrego gniazda, troszkę tylko rozpieszczona i całkiem pozbawiona temperamentu, dzięki Bogu. Tolo, będąc całkowicie odmiennego zdania, przekonuje młodego małżonka, by zrobili swoim paniom niespodziankę, zwłaszcza że i one przygotowują coś w sekrecie. Wszak już Kwintus Metellus mówił, że z kobietą źle, ale bez kobiety żyć nie podobna.

Wieczorem, w blasku księżyca, panie w strojach XVIII–wiecznych markiz pląsają na murawie w takt menueta z sentymentalną pieśnią na ustach. Panowie we frakach, przy stylowo podanej kolacji, wznoszą toasty. Niechętny tym zabawom Wituś upomina, niech Mucha tyle nie pije, bo się upije, lecz Muszka jest jak w transie. Biegnie nad staw karmić łabędzie, za nią pędzi Tolo z szalem. Ona wraca, „bardzo senna” udaje się na spoczynek. On też się zjawia, pomaga żonie rozpiąć suknię i żegna do jutra, też „bardzo senny”. Nazajutrz Muszka czuje się jak królewna z bajki, świeżo rozbudzona. Kocha i jest kochana, i mówi o tym głośno. Lulu próbuje uspokoić zniecierpliwionego kaprysami żony Witusia, że kobiety, dzieci i inne oswojone istoty zawsze same przychodzą do ręki, lecz i ona po raz pierwszy w życiu czuje się zagrożona. Jej Tolo ośmielił się powiedzieć, że mężczyzna nie starzeje się dotąd, dokąd jest kochany. Nieoczekiwanie Wituś podsuwa rozwiązanie: na złamane serce jedyne i wypróbowane lekarstwo to koń i rozpusta. Chce porwać kuzynkę na koń, w step, w deszcz. Dzięki niemu Lulu odkrywa, że kobieta nie jest dotąd stara, dokąd czuje się pożądana. Jednak w małżeńskiej partii jeszcze nie wszystkie karty zostały rozdane. | źródło: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=52741

Gabriela ZapolskaGabriela Zapolska – właśc. Maria Gabriela Janowska z Korwin-Piotrowskich, primo voto Śnieżko, inne pseudonimy: Marya, Józef Maskoff, Walery Tomicki. Autorka opowiadań, powieści i utworów scenicznych, aktorka. Publikowała swe utwory w prasie lwowskiej, krakowskiej i warszawskiej (debiutowała ogłoszonym w 1881 r. w „Gazecie Krakowskiej” opowiadaniem „Jeden dzień z życia róży”). Jej dzieła wyróżniały się dominującym naturalizmem o tonie dydaktycznym i publicystycznym oraz zaangażowaniem społecznym. Stała się symbolem walki z zakłamaniem tzw. moralności mieszczańskiej. Zapolska pisała o drastycznych jak na jej czasy tematach, np. o prostytucji czy chorobach wenerycznych („O czym się nie mówi” 1909, „O czym się nawet myśleć nie chce” 1914). Z tego powodu jej twórczość stała się przedmiotem krytyki ze strony kół zachowawczych.

Zapolska występowała w polskich, a także europejskich teatrach. W rozwoju kariery przeszkadzał jej krnąbrny charakter. Z tego powodu nie mogła dojść do porozumienia z dyrektorami teatrów. Ostatnie lata swego życia pisarka spędziła w willi „Skiz”, oszukana, otumaniona i pozbawiona majątku przez hipnotyzera. | autor: Paweł Przybysz (www.wolnelektury.pl)

Data: 13 lutego 2017., godz. 18:30
Czytają: Marzena Nieczuja Urbańska, Katarzyna Dałek, Michał Jaros, Krzysztof Gordon
Opieka artystyczna: Małgorzata Jarmułowicz
Opieka reżyserska: Krzysztof Gordon
Miejsce: Dworek Sierakowskich, ul. J. Czyżewskiego 12, Sopot