27 lutego 2017 r., godz.18.30

27 lutego o godz. 18.30 zaprosiliśmy na piątą odsłonę projektu Teatr przy Stole/Stół przy Wybrzeżu. Formuła tego cyklu nawiązuje do znanych już publiczności czytań współczesnych dramatów i „tekstów dla teatru” w aktorskiej interpretacji. Tym razem próbie scenicznej poddana została sztuka „Przypadek Hioba w czasach ponowoczesnych” Pawła Sali, przygotowana przez aktorów Teatru Wybrzeże pod kierunkiem Michała Kurkowskiego. Obsadę czytania tworzyli: Katarzyna Kaźmierczak, Anna Kociarz, Małgorzata Oracz, Maciej Konopiński, Jacek Labijak i Jarosław Tyrański. O oprawę intelektualną wydarzenia zadbali młodzi teatrolodzy – studenci UG, którzy przedstawili swój komentarz do prezentowanej sztuki i poprowadzili dyskusję. Wstęp był wolny.

przypadek hiobaW wydanej ponad dekadę temu antologii najnowszego dramatu polskiego pod prowokacyjnym tytułem „Pokolenie Porno” (2003) Roman Pawłowski spuentował poszukiwania twórcze Pawła Sali etykietą „dokumentalista”. Kryje się pod nią nie tylko jego wieloletnie doświadczenie autora filmów dokumentalnych i reportaży telewizyjnych, lecz także strategia czerpania tematów kolejnych dzieł wprost „z życia”. Jego sztuki i filmy, krytykowane przez niektórych za niecenzuralny język i mimetyczną dosłowność, są niemal zawsze efektem „rozdrażnienia rzeczywistością”. W debiucie dramaturgicznym pt. „Od dziś będziemy dobrzy” Sala zapisywał wyznania małoletnich przestępców, osadzonych w poprawczaku prowadzonym przez zakonników. W sztuce „Gang Bang albo syndrom sztokholmski” zajął się zawodami w biciu seksualnego rekordu i kulisami polskiego pornobiznesu. „Zamarznięta” zainspirowana została historią aktorki, której martwe ciało po pewnym czasie znaleziono w domu. Sztuka „Spalenie matki”, wystawiona w Teatrze Wybrzeże w 2007 roku, była z kolei przetworzeniem własnego doświadczenia biograficznego autora – zapisem odchodzenia najbliższej mu osoby.

„Prawdziwe historie” są dla Pawła Sali jedynie punktem wyjścia. „Jestem jak najdalszy od rekonstruowania sensacyjnych historyjek w skali jeden do jednego. Próbuję za to przez coś małego  – jakąś anegdotę, zdarzenie, postać – opowiedzieć coś większego. Zbudować metaforę, znaleźć w konkretnej historii jakiś większy, ponadczasowy sens”– mówił w jednym z wywiadów („Gazeta Wyborcza”, 12.07. 2010). Podobnie jest w najnowszej sztuce, którą zaprezentujemy w najbliższy poniedziałek. W historii głównego bohatera nietrudno rozpoznać odpryski wydarzeń, które wstrząsnęły opinią publiczną w 2013 roku, kiedy wyszło na jaw, że 42-letni mieszkaniec Jastrzębia Zdroju z premedytacją uwięził swoją żonę i dzieci w domu, by skazać ich na okrutną śmierć w płomieniach, a następnie odegrać ostentacyjny spektakl rozpaczy. Jednak autor nie prowadzi własnego śledztwa, nie skupia się na gromadzeniu dowodów zbrodni, które miałyby jednoznacznie potwierdzić winę mężczyzny. Zderza jego przypadek z biblijną historią Hioba, która uniwersalizuje doświadczenie bohatera, prowokując zarazem oskarżenie o relatywizację  straszliwego czynu przez gest wpisania go w mityczną strukturę. Tyle że ta mityczna struktura zostaje w sztuce podważona, zdegradowana przez uwikłanie jej w wirtualny świat faktoidów. Bohater Sali jest bowiem „Hiobem czasów ponowoczesnych”, ufundowanych na świadomości braku bezpośredniego dostępu do rzeczywistości, a tym samym na przekonaniu o  konstruktywnym charakterze wszelkiego rodzaju historii.

Paweł Sala (1958) – reżyser filmowy, scenarzysta, dramatopisarz. Jest absolwentem kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W latach 90. realizował głównie filmy dokumentalne dla telewizji, pisał też słuchowiska radiowe (głównie adaptacje prozy: Strugackich, Kosińskiego, Vonneguta). Jako dramatopisarz zadebiutował w 2001 roku sztuką „Od dziś będziemy dobrzy”, która wygrała konkurs Radom Odważny i wrocławski festiwal EURODRAMA. Jego pierwszym filmem fabularnym była „Matka Teresa od kotów”, za który otrzymał m.in. Paszport „Polityki”  (2010). Na premierę czeka jego nowy film „Niewidzialne” na podstawie autorskiej sztuki „Szwaczki”.

Można sobie wyobrazić owego stwórcę, jak – nareszcie
świadom swej ślepoty – bierze na siebie winę za błąd; jak się
od niego odżegnuje i kaja, po czym pragnąc ocalić choćby
pozory elegancji, wymierza sobie sprawiedliwość. […] To
byłaby poprawiona wersja Sądu Ostatecznego.

/E. Cioran „Zły demiurg”/