„Ci, którzy odeszli są wśród nas” | Wystawa prac malarzy sopockich | 6.11-8.12.2019

Sopoccy malarze od trzeciej dekady XIX wieku współtworzyli charakter miasta. Ich dzieła pozostały rozproszone, ale są i tworzą zagmatwaną historię miejscowej społeczności, tak wrażliwej na sztukę. Sztukę, która wpisywała się w historię pruską, polską, niemiecką, żydowską. Historię okrutną, ale i szlachetną, różną. Zła nie możemy zaakceptować, ale w pamięci pozostają też dobre chwile. Chwile, które budują obraz dzisiejszego Sopotu, ale czy miasta sztuki jak kiedyś? Miasta gdzie swoje oparcie znalazła grupa polskich kolorystów wykształcona w Paryżu, gdzie rozwijała się Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Pięknych i jej wydziały malarstwa, rzeźby, grafiki, ceramiki, tkaniny. Olbrzymia grupa wykształconych wówczas artystów powoli odchodzi. Pojawiają się nowi, tworzą nowe malarstwo. Czy jeszcze lepsze? To oceni historia. Jedno jest pewne sztuka w Sopocie trwa i trwać będzie, musimy o nią dbać i zachowywać dla przyszłych pokoleń jej dorobek. /Stanisław Seyfried

Towarzystwo Przyjaciół Sopotu zaprasza na kolejną edycję wystawy z cyklu „Ci, którzy odeszli są wśród nas”, przypominającej dokonania już nie żyjących twórców związanych z Sopotem. Tym razem zaprezentowane zostaną także prace malarzy różnych narodowości mieszkających tu przed wojną. W gronie autorów eksponowanych prac znaleźli się: Halina Bajońska, Eleonora Jagaciak-Baryłko, Mieczysław Baryłko, Stanisław Chlebowski, Eugeniusz Dzierzencki, Krystyna Górska, Fritz Hedingsfeld, Berthold Hellingrath, Zygmunt Karolak, Paul Kreisel, Zdzisław Król, Albert Lipczynski, Henryk Mądrawski, Felix Meseck, Marian Mokwa, Alfred Pawłowski, Jerzy Skrebec, Beata Słuszkiewicz-Kaczorowska, Janusz “Jast” Strzałecki, Antoni Suchanek, Hans Urban, Piotr Wiatrak, Jerzy Zabłocki, Robert Zeuner oraz Wilhelm Ziegler. 

Kuratorami wystawy „Ci, którzy odeszli są wśród nas” są: Roswita Stern i Stanisław Seyfried, a prezentowane obrazy pochodzą z prywatnych kolekcji, głównie ze zbiorów Andrzeja Walasa.

Na wernisaż zapraszamy w środę 6 listopada o godz.18.00. Malarstwo sopockich twórców będzie można oglądać do 8 grudnia br., codziennie w godzinach 12.00-18.00.

Wstęp wolny

Zapraszamy

O wystawie

Autorką koncepcji prezentacji wystawy i pomysłodawczynią cyklu jest Roswita Stern, malarka, pedagog, działaczka sopocka, z wielką historią tradycji swojej polskiej rodziny. Rodziny mieszkającej tu od końca XIX wieku, walczącej o utrwalenie polskości w okresie Wolnego Miasta Gdańska do którego Sopot też należał. Tu bywały znakomitości zarówno polskiego jak i europejskiego malarstwa. W okresie międzywojennym osiedliło się w Sopocie kilku znanych artystów, do najznakomitszych należeli Felix Meseck, Albert Lipczyński, Fritz Heidingsfeld, Marian Mokwa, Robert Zeuner czy Herbert Wentscher. Latem kurort odwiedzali również malarze chcący tu wypoczywać ale również przyjeżdżający dla wspaniałych sopockich plenerów, miejsc usytuowanych między wzgórzami morenowymi i piaszczystymi plażami. W Sopocie przynajmniej trzykrotnie na początku XX wieku bywał i malował pochodzący z Prus Wschodnich Lovis Corinth jeden z najwybitniejszych niemieckich malarzy przełomu XIX i XX wieku. Zaliczany obok Maxa Libermanna i Maxa Slevogta, do czołówki niemieckiego malarstwa impresjonistycznego. W Sopocie powstało kilka jego plenerowych obrazów i rysunków. Warto dodać, że jeden z najznakomitszych polskich marynistów pierwszej połowy XX wieku Stanisław Chlebowski był w Berlinie jego studentem. Sam również malował w Sopocie. Niestety wiele jego obrazów z tamtego okresu zaginęło podczas działań wojennych, zniszczeniu wraz z całym dorobkiem uległa jego pracownia. Wiele przedwojennych obrazów artysta odtworzył na początku lat 50.,na wystawie jeden z takich sopockich obrazów będziemy mogli również zobaczyć.

Kurort jeszcze przed I wojną światową odwiedzał Wojciech Kossak. W 1913 roku malował w Gdańsku Wrzeszczu portret młodego Kronprinza na koniu, najstarszego syna cesarza Niemiec Wilhelma II. Malarz popołudnia spędzał w Sopocie na kortach tenisowych lub na wyścigach konnych. Wśród europejskich elit towarzyskich miejsce zaczynało być modne. Jak donosiły ówczesne gazety: … ”Ostseebadowi tonu i szyku nadawała Warszawa, a na recepcyjnych listach w hotelach i pensjonatach przeważały polskie nazwiska. Wszyscy starali się mówić choćby kilkanaście słów po polsku. Menu restauracji najbardziej ekskluzywnego wówczas hotelu „Werminghoff” w Sopocie, zawierało również polskie dania. Na kortach tenisowych polskie towarzystwo, w psich konkursach nagrody trafiały do rodzimych właścicieli czworonożnych pupili. W najładniejszych kostiumach paradowały oczywiście Polki, ale Ukrainkom też nic nie brakowało. Orkiestra rano i popołudniu do repertuaru również dodawała polskie „kawałki”. W takiej atmosferze warszawskie towarzystwo, często nad morzem kawy, koniaków i likierów, doczekiwało wspaniałego sopockiego wschodu słońca.” [Adolf Nowaczyński, „Odkrycie Gdyni”, Wiadomości Literackie nr.13 (540) 1.04.1934]

Pod koniec 1919 roku do Sopotu z Anglii przybył Albert Lipczyński. Poniekąd zmuszony do opuszczenia terytorium Wysp Brytyjskich powrócił do swojej ojczyzny i zakotwiczył w Sopocie. Ukształtowany artysta osiadł w miejscu wydawać by się mogło przyjaznym, gdzie malarstwo miało swoją wartość, było doceniane. Niestety jego talent i duże umiejętności malarskie starczyły jedynie do końca wojny. Kiedy nastała nowa władza wszystko się załamało, znalazł się na marginesie godności artystycznej, niszczony przez władze zmarł w zapomnieniu. Losy sopockich artystów układały się różnie, klimat kurortu sprzyjał twórcom. Tu wykształciło się wielu polskich znakomitych artystów, ale też ich losy w wielu przypadkach układały się tragicznie.

Mam nadzieję, że ta dość naprędce złożona wystawa choć w kilku ciekawych przypadkach opowie o nich. Bardzo dziękuje osobom prywatnym, które wypożyczyły obrazy, przede wszystkim oliwskiemu kolekcjonerowi Andrzejowi Walasowi. / Stanisław Seyfried

 

Galeria zdjęć z wernisażu wystawy 6.11.2019

fot. Erazm W. Felcyn oraz materiały własne