„Dom w chmurach”. Wiersze na Piętrze z Tadeuszem Chabrowskim – 23.09.2016

W piątek, 23 września o godz. 18.00 redakcja dwumiesięcznika literackiego „Topos” i Towarzystwo Przyjaciół Sopotu zapraszają na kolejne spotkanie w cyklu Wiersze na Piętrze. Gościem wieczoru będzie Tadeusz Chabrowski – poeta i prozaik, członek SPP i Polskiego PEN Clubu, na stałe mieszkający w Nowym Jorku. Opublikowany w serii Biblioteka „Toposu” zbiór „Dom w chmurach”, będący kanwą spotkania, to najnowszy tom poezji tego autora. Wiersze na Piętrze z T. Chabrowskim poprowadzi Tadeusz Dąbrowski.

Wstęp wolny.
Zapraszamy!

Tadeusz Chabrowski – ur. 1934 r. w Złotym Potoku k. Częstochowy. Debiutował w 1960 r. wierszami na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Jego wiersze w tłumaczeniu na język niemiecki ukazały się w antologii Karla Dedeciusa pt.: Lyrisches Quintett (Suhrkamp Verlag 1992). Istnieją także dwa nagrania jego poezji na kasetach magnetofonowych: Madonny (wyk. Danuta Michałowska i Andrzej Frycz) oraz Wracamy do kraju (wyk. Piotr Fronczewski i Wacław Szklarski).

Członek: Centrum Polsko-Słowiańskiego w Nowym Jorku (od 1973 r.), Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie (od 1983 r.), Polish American Media Incorporation (od 1994 r.), Polskiego Instytutu Naukowego w USA (od 1994 r.), Pulaski Association of Business and Profesional Men (od 1995 r.), Kongresu Polonii Amerykańskiej (od 1996 r.), Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (od 1990 r.) i Polskiego PEN Clubu (od 2000 r.) oraz Komitetu Parady Gen. Pułaskiego w Nowym Jorku (od 2000 r.).

Jest laureatem szeregu nagród, m.in.: Nagrody Fundacji Kościelskich w Szwajcarii z 1965 (za tom Lato w Pensylwanii) i 1971 roku (za współautorstwo antologii Słowa na pustyni), amerykańskiej nagrody World of Poetry Press (1990), Nagrody Prezydenta Miasta Częstochowy z 1993 r. Za tom „Poezje wybrane” (2009), został uhonorowany nagrodą literacką Włady Majewskiej za rok 2011, przyznawaną przez Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Mieszka w Nowym Jorku, na Brooklynie.

Poeta to człowiek w stanie niepokoju – uważał Tadeusz Różewicz. Niepokój ten nie wyklucza jednak zachwytu na światem. To raczej ciągła gotowość do renegocjowania własnej tożsamości. Ponad osiemdziesięcioletni Tadeusz Chabrowski wierci się jak urwis na lekcji religii, jest podejrzliwy wobec wszelkich dogmatów, doktryn filozoficznych i gotowych przepisów na szczęście. Nieufnie spogląda także na siebie, na własne postępy i postępki liryczne, dlatego nie grozi mu kaznodziejstwo i patos. Wciąż potrafi osiągnąć czystość widzenia dziecka, ten rodzaj naiwności, którym oddycha dusza. Dla Chabrowskiego, marzącego racjonalisty, życie – choć bywa bolesne – jest większym cudem niż sen: „Śniłem, że nie mam dłoni/ i maluję obrazy/ przymocowanym do kikuta ręki pędzlem// kiedy się obudziłem/ obraz był większy niż moje życie”. Kto pyta, nie błądzi – głosi porzekadło. Chabrowski uporczywie pyta i błądzi pędzlem po płótnie. Z pożytkiem dla obrazu i dla nas. / Tadeusz Dąbrowski