Kwiecień 2017

W kwietniu zapraszamy na fotograficzną podróż z Mieczysławem Franaszkiem po zakątkach Europy, Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Ekspozycję zdjęć ciekawych miejsc i ludzi spotkanych w Indiach, Libanie, Boliwii i innych odległych krajach będzie można oglądać w Dworku Sierakowskich do 4 maja br. Wernisaż wystawy fotografii reportażowej bydgoskiego aktora i podróżnika odbył się we wtorek, 4 kwietnia o godz. 18.00.

(…) Mieczysław Franaszek ujmuje w kadrze te wyimki rzeczywistości, które go zaciekawią, poruszą, kiedy uzna, że to, co dostrzega jest znaczące a zarazem otwiera możliwość zainteresowania jego spojrzeniem na świat, a więc zdjęciem, kogoś, kto będzie je oglądał. Każde zdjęcie zdaje się… upamiętnieniem spotkania. A przecież w życiu niewiele jest ważniejszego niż spotkania. Bywają niespodziewane i nieoczekiwane, ale rzadko przydarzają się komuś, kto nie jest do nich przygotowany, przede wszystkim duchowo. (…)

Od lat podróżuje po świecie: zjeździł Polskę, Europę, wyprawiał się do Afryki, Azji, Ameryki Południowej. Lista krajów, w które zwiedzał jest długa – i oczywiście nie jest zakończona. Podczas podróży fotografuje. (…) odcina się w od zawodowstwa w dziedzinie fotografii:

„trzeba mieć profesjonalny sprzęt, którego nie mam. Trzeba być artystą. Ja rejestruję rzeczywistość. To, co mi się w danym momencie podoba, co mnie urzeka. To fakt, bardzo mnie interesuje architektura. I twarze ludzi. Twarze ludzi są zawsze ciekawe. Można z nich wyczytać różne historie. Twarze same w sobie są piękne, brzydkie czy wyraziste. To właściwie wszystko jedno. Ktoś może być brzydki, ale tak wyrazisty, że to jest aż piękne.”

Patrząc na ludzi, których Mieczysław Franaszek sfotografował, widzi się piękno człowieka i można by pewnie powiedzieć, że fotografuje nie postacie, a osoby, tak, jakby chciał uzewnętrznić czy zatrzymać w obrazie to, co w człowieku dobre. Często przedstawia ludzi uśmiechniętych. Niekiedy patrzą w obiektyw, czasem na siebie, często na coś, co jest poza kadrem. Bawią się, pracują, czekają, rozmyślają… (…) Przejmujący jest smutek niektórych osób, ale ten smutek zdaje się nie wykluczać radości… (…) Ci ludzie nierzadko są utrudzeni, ale wydaje się, że przyjmują swój los jako oczywisty, potrafią być szczęśliwi tam, gdzie i jak żyją. A może to Mieczysław Franaszek tak spogląda na świat, że umie dostrzec spokój i łagodność w ludziach, ku którym kieruje obiektyw aparatu? Nie kłóciłoby się z tym wcale jego dążenie do pokazania prawdziwego oblicza ludzi i ich świata.

„Jak to mówią w kulturach plemiennych – rozważa – fotografując kogoś, zabiera mu się duszę. No, więc nie chcę zabierać tej duszy. Ale człowiek, który ma świadomość, że jest obiektem zainteresowania, albo się odwraca, bo jest „na nie”, albo robi z siebie innego człowieka. To znaczy – chce być lepszy niż jest. Uśmiecha się, jest dobry, jest serdeczny. A nie zawsze taki właśnie jest. A mnie chodzi o prawdziwą twarz człowieka. Taką „złapaną na prawdzie”.

Myślę, że sporo prawdy jest także w zdjęciach, których bohaterowie wiedzieli, że są fotografowani. Przyjmując rolę w „teatrze życia”, pozując, pokazywali się takimi, jakimi chcieliby być widziani – a więc odkrywali coś ze swoich wnętrz, osobowości, ujawniali dążenia, marzenia. Zarazem określali charakter spotkania – relację z fotografującym. Widać, że fotograf wzbudzał zaufanie, sympatię. Widać też, że czuł się dobrze w fotografowanej przestrzeni, wśród fotografowanych ludzi. I nie zawiódł ich zaufania! Patrząc przyjaźnie, napotykał przyjazne spojrzenia. Jest w tym naturalność, może nawet pokora. I szacunek do drugiego człowieka! Czuje się, że jego podróże to nie turystyczne zwiedzanie a raczej wędrówka. (…)

franaszek plakatFotografie Mieczysława Franaszka ujmują prostotą, niewymuszonością. Zaciekawiają poszczególne kadry, ich kompozycja. Autor znajduje właściwe oświetlenie, wybiera właściwy moment naciśnięcia spustu migawki. I wcale nie jest mu potrzebny profesjonalny sprzęt do zrobienia dobrych zdjęć! No, może doskonalsze narzędzia zapewniłyby lepszą jakość techniczną fotografii – ale ta nie wydaje się tu najistotniejsza. Autor zaciekawia sztuką fotografii, swoją koncepcją jej uprawiania. Fotografuje z rozmysłem, konsekwentnie rozwijając pomysł na siebie jako fotografa i mając wystarczające umiejętności, żeby ten pomysł urzeczywistniać. (…) / Jerzy Rochowiak | źródło: Galeria autorska Jana Kaji Jacka Solińskiego

MIECZYSŁAW FRANASZEK
Aktor, podróżnik i fotograf. Absolwent Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie (1968 r.). Debiutował w 1966 r. na scenie Teatru „STU” w Krakowie. Pracował m.in. w teatrach w Nowej Hucie, Krakowie, Sosnowcu, Opolu, Koszalinie, Szczecinie, Poznaniu, Bydgoszczy. Znany z wielu ról m.in.: Asesora Kowalewa w „Nosie” wg M. Gogola; Jimmiego w „Szklanej menażerii” T. Williamsa; Leona w „Śnie srebrnym Salomei” J. Słowackiego; Papkina w „Zemście” A. Fredry; Albina w „Ślubach panieńskich” A. Fredry; XX, YY w „Emigrantach” Sł. Mrożka; Bohatera – „Kartoteka” T. Różewicza; Reżysera – „Nasze miasto” T. Wildera; Clarina – „Życie snem” P. Calderona de la Barca oraz Feuerbacha w „Ja, Feuerbach” T. Dorsta. Brał udział w wielu krajowych i międzynarodowych festiwalach teatralnych, na których otrzymywał nagrody aktorskie, m.in. w Erlangen (Niemcy), Zagrzebiu (Jugosławia), Szczecinie, Krakowie. W latach 60. współpracował z ośrodkiem TVP Kraków, a od czterdziestu pięciu lat współpracuje z redakcjami radiowymi wielu miast. Jest autorem i wykonawcą trzyczęściowego monodramu „Rady dobrego Boga”, który w 2015 i 2016 roku był prezentowany także w Edynburgu. Od 2011 roku jest wykładowcą w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

W 2007 roku rozpoczął stałą współpracę z Galerią Autorską Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy. Zajmuje się fotografią reportażową, dokumentując swoje podróże po Europie, Afryce (Egipt, Maroko, Tunezja), Azji (Chiny, Indie, Iran, Izrael, Jemen, Jordania, Liban, Nepal, Syria, Turcja, Uzbekistan) i Ameryce Południowej (Boliwia, Peru). Jest autorem kilku wystaw indywidualnych prezentowanych w Bydgoszczy, Warszawie i Krakowie.

Jest laureatem Medalu „Za twórczy wkład w kulturę chrześcijańską” (2013 r.).