MAJ | Wystawa dostępna także online

 

Dla podróżniczki, którą nieznane lądy pociągają tak samo, jak literatura tworzona przez dawnych podróżników, wyprawa na rajski Zanzibar stała się swoistą podróżą w czasie. Ewa Cichocka odnalazła tam klimat dawnego, egzotycznego świata, którego  urok chłonął i opisywał przed 130 laty Henryk Sienkiewicz. W nastrojowych, poruszających wyobraźnię fotografiach powracają obrazy i impresje zapisane przez pisarza w Listach z Afryki. Warto poddać się ich aurze i uciec choć na chwilę z naszej pandemicznej rzeczywistości w barwną afrykańską przeszłość, która zdaje się ciągle trwać…

prof. Małgorzata Jarmułowicz, laureatka KOLOSA 2016

 

 

 

Od maja Galeria Sztuki w Dworku Sierakowskich ponownie zaprasza na ekspozycje stacjonarne. Ewa Cichocka – gdańska fotografka i podróżniczka, autorka nowej wystawy zabierze nas na egzotyczny Zanzibar, do krainy jakby poza czasem, łączącej światy Afryki, Arabii i Indii. Inspiracją do tej dalekiej podróży była wyprawa Henryka Sienkiewicza i jego książka Listy z Afryki. Fascynacja wyspą, poszukiwanie klimatu i obrazów sprzed 130 lat zaowocowały serią niezwykłych zdjęć w tematyce począwszy od spraw morskich, poprzez ludzi, miasto, religie, bazar i roślinność.

Wystawa fotografii Ewy CichockiejStare listy z Zanzibaru” prezentowana będzie do końca maja br. Galeria czynna będzie od poniedziałku do piątku w godz.12.00-16.00. W dniach 29-31 maja ekspozycja dostępna w wydłużonych godzinach 12.00-20.00.

Wstęp wolny!

Zapraszamy do obejrzenia wystawy online

 

 

 

 

 

Ewa Karolina Cichocka

Gdańszczanka, dziennikarka i pisarka. Organizatorka i przewodniczka niebanalnych wyjazdów m.in. kobiecych wypraw z Fundacji Marka Kamińskiego. Animatorka plenerów, wystaw i wydarzeń kulturalno-artystycznych, a także autorka fotografii, wystaw oraz prezentacji multimedialnych.

Od lat bada Sycylię i polsko-sycylijskie związki artystyczno-literackie. Owocem podróży jest książka „Sycylia. Między niebem a morzem”, wyróżniona w konkursie Magellana na najlepsze publikacje turystyczne 2016 r. w kategorii: Książka Podróżnicza. Jest także autorką trasy po Sycylii – Śladami polskich artystów, zaprezentowanej podczas gdyńskich KOLOSÓW.

 

W 2017 roku zaprezentowaliśmy w Dworku Sierakowskich rzeźby Igora Mitoraja w plenerach sycylijskiego Agrigento w fotografiach m.in. Ewy Cichockiej. 

 

Ewa Cichocka STARE LISTY Z ZANZIBARU

W moją podróż na Zanzibar zabrałam Listy z Afryki Henryka Sienkiewicza, opisujące dawny kolonialny świat z sułtanem, niewolnikami i słoniowymi ciosami, pachnący goździkami, sandałem i suszonym rekinem. Poznając opisy egzotycznej wyspy sprzed 130 lat, pragnęłam odnaleźć odpryski sienkiewiczowskich obrazów i nastrojów.

Na Zanzibar Sienkiewicz dotarł w 1891 roku wraz z Janem hr. Tyszkiewiczem. Życie kipi jak na jarmarku. Widzę dotąd stosy kłów słoniowych, wory gwoździków, kpy różnobarwnych owoców, lasy masztów w porcie i setki łodzi z wiosłami po bokach, poruszającemi się jak nogi owadów. (Listy s.105)

Wyspa była bazą, z której podróżnicy wybrali się na Czarny Ląd. Odwiedzili misję, pałac sułtana, a także polowali na hipopotamy. W planach wyprawy było nawet zdobycie Kilimandżaro. Mimo ataku febry i niepełnej realizacji zamierzeń ekspedycji, wyprawa zaowocowała powstaniem Listów i materiału do powstałej po dziesięciu latach bestselerowej powieści W pustyni i w puszczy. W swoich Listach Pan Henryk opisał barwny zanzibarski świat, który bezpowrotnie odszedł, ale także obrazy przyrody i tradycji, które przetrwały i które nadal można zobaczyć.

 

 

W lagunach po odpływie, woda cofa się daleko, a morze staje się lądem. I potem znów z szumem fal wielka woda powraca. Niezwykły odwieczny spektakl natury.

Z Listów: Przypływ morski zapełnia zwolna laguny (…) Obie, w czasie zwykłej wieczornej ciszy, wygładzają się, jak polerowane zwierciadła; w nich przeglądają się lasy mangów, kokosów i bujnej roślinności, która czyni tę wyspę podobną do olbrzymiej cieplarni, jakby przez Pana Boga, dla samego siebie, zbudowanej. (Listy s.86-7)

 

 

 

 

 

Łodzie żaglowe dhow pływały między Zatoką Perską a Wschodnią Afryką. Żeglarze korzystali z wiatrów pory monsunowej. Dziś płyniemy na południe, wyłączamy silnik a załoga sprawnie stawia żagle.

Z Listów: Co do miejscowych Suahili (…) to lud pojętny i fizycznie bardzo tęgi.(…) Rzeźbiarz napatrzyłby się tu na torsy takie, jakich próżno szukałaby w Europie. (…) gdy muskuły ich na natężone wychodzą spod skóry i połyskują od potu.  – można by mniemać, że się ma przed sobą posągi gladyjatorów, z brunatnego marmuru wykute. (s.101)

 

 

 

 

 

Dziś kolorowe kangi, czyli niebywale kolorowe bawełniane chusty, w które zawijają się kobiety w Afryce Wschodniej są symbolem kobiecej mody. Zakrywają ciało, ramiona i włosy. Często posiadają także wydrukowane sentencje – przesłanie.

Z Listów: Ubranie ich składa się ze sztuki perkaliku, podwiązanej pod piersiami. Perkaliki te, wyrabiane przeważnie w Indyach, drukowane są w kolorowe słońca, gwiazdy, ptaki, ryby, chrząszcze, o barwach żywych, ale bardzo harmonijnych. (Listy s.110-11)

 

 

 

 

 

Każdego dnia przed zmierzchem na nabrzeżu przy Forodhani Gardens w Stone Town, wysportowani młodzieńcy popisują się swoimi skokami do wody. Oko nie rejestruje finezji skoku. Dopiero aparat utrwala, co potrafi w locie ludzkie ciało.

Z Listów: Ponieważ na Zanzibarze nie ma krokodylów, więc wypocząwszy nieco wzięliśmy kąpiel, która orzeźwiła nas bardzo. (Listy s. 142)

 

 

 

 

 

 

Wąskie uliczki w Stone Town to gwar, kolory i zapachy. Można pohandlować i pogadać z kolegami. Kiedy koło południa życie nieco zamiera, klientelę można obserwować spod przymkniętych powiek.

Z Listów: Oczy malarza, zakochanego w barwach, znalazłyby na owych targowiskach rozkosz prawdziwą. Co za rozmaitość kolorów! Obok brunatnych, kosmatych kokosów, pełnych świeżej, słodkiej wody, objętej w śmietanowym pokrowcu, leżą potężne pęki jasno-żółtych bananów; (…) dalej, na palmowej macie, cały stos złotych mandarynek, które gąbkowatą swą skórą zdają się wsiąkać światło słoneczne.(Listy s.95)

 

 

 

 

 

 

Dziś ponad 90  proc. mieszkańców Zanzibaru to muzułmanie z kulturą suahili. Widać to po strojach kobiet. Zgodnie z nakazem religii zakrywają ciało i włosy, ale mogą wyróżnić się kolorem.

Z Listów: Arabowie nawrócili ich na mahometanizm, który przyjął się tu niezmiernie łatwo, przemawiał bowiem doskonale do zmysłowych natur mieszkańców, ale utracił swój fanatyczny charakter. Zresztą Suahili poprzestają na zachowywaniu tylko pewnych jego przepisów, nie łamiąc sobie głowy nad jego duchem i różnicą od wiar innych.(Listy s.100)

 

 

 

 

 

 

Zanzibar to mieszanka wpływów z Indii, Arabii i Czarnego Lądu. Do dziś można znaleźć wpływy odległych Indii. Niemal cały egzotyczny handel był w ich rękach. Znane zanzibarskie drzwi to pamiątka po indyjskich wpływach. Masywne wrota nabijane mosiężnymi wielkimi, ostrymi ćwiekami chroniły w Indiach przed atakami słoni. Później stosowano mniejsze, bardziej dekoracyjne kolce.

Z Listów: Główny towar stanowi kość słoniowa (…) obok nich znajduje się broń arabska i indyjska, sandał, rogi nosorożców, skóry i szpony lwie, lamparcie, kły hipopotamów, jaja strusie, głowy i rogi antylop.(…) kosztowne laski z rogu nosorożca, łuki, strzały, dziryty, maczugi, grzebienie murzyńskie, naszyjniki i bransolety.(Listy s.94)

 

 

 

 

 

Labirynt wąskich uliczek w stolicy Stone Town to niekończąca się  sklepy, kramy, hoteliki i pracownie rękodzieła. Miło skryć się przed skwarem południa w orientalnym wnętrzu, gdzie jest tyle do oglądania…

Z Listów: Bogatsi kupcy posiadają sklepy, które są zarazem prawdziwemi muzeami (…) Cały ten kram, z powodu upału, pochowany jest w głębi mrocznych izb, właściciel zaś, o twarzy barwy pozłoconej miedzi, sadowi się bliżej progu w kuczki, na indyjskich matach, spokojny, do bronzowego odlewu podobny.(Listy s.94)

 

 

 

 

 

 

Ciągle zaskakuje urodzaj i bujność przyrody. Ciepło rodzi tu niezwykłe owoce. Kiście dojrzałych kokosów ścina i zrzuca się z palm. Ostry nóż pozwoli dobrać się do ich płynnego, ale ciepłego i aromatycznego wnętrza.

Z Listów:  Spod pierzastych koron liści zwieszały się ogromne i ciężkie pęki orzechów. Jest w tych lasach palmowych, w tych pióropuszach i pękach owoców, odrębna, czysto egzotyczna ozdobność, jakieś bogactwo i zapamiętała hojność natury południowej, o której żadne inne drzewa nie dają tak dokładnego pojęcia, może dlatego, że wszystkie są do naszych podobniejsze. (Listy s. 138-39)

 

 

 

 

 

 

Kiedy jest sezon na mango, pojawiają się na straganach w niezwykłych ilościach. Czasem ktoś sprzedaje tylko kilka owoców z przydomowego ogródka. Nie są piękne, ale ich smak jest niezrównany.

Z Listów: Skórę mają zielonawą, sprężystą, miąższ barwy bursztynu (…) nie można się ich odjeść, tak słodycz ich jest wykwintna, tak są soczyste, chłodne i rozpływające się w ustach. Spożyte, pozostawiają na języku i podniebieniu niezmiernie subtelny owocowy zapach, który nie dozwala o nich zapomnieć i na nowo żądzę ku nim rozbudza. (Listy s. 95)
Ewa Karolina Cichocka

Wystawa pod patronatem: