„Taki lajf”. Waldemar Żyszkiewicz w Wierszach na Piętrze – 6.05.2016

W piątek, 6 maja o godz. 18.00 redakcja dwumiesięcznika literackiego „Topos” i Towarzystwo Przyjaciół Sopotu zapraszają na kolejne spotkanie w cyklu Wiersze na Piętrze. Gościem wieczoru będzie poeta, filozof, publicysta i autor scenariuszy teatralnych – Waldemar Żyszkiewicz. Jego najnowszy tomik poezji „Taki lajf. Tejk 7.0”, będący kanwą spotkania, ukazał się właśnie w serii Biblioteka „Toposu”.
Wiersze na Piętrze z W. Żyszkiewiczem poprowadzi Krzysztof Kuczkowski.

Wstęp wolny.
Zapraszamy!

WALDEMAR ŻYSZKIEWICZ urodził się w 1947 roku w Rzeszowie. Inżynier budownictwa lądowego (Politechnika Krakowska, 1971) i magister filozofii (Uniwersytet Jagielloński, 1975). Zadebiutował w roku 1972 na łamach prasy literackiej. Wydał siedem zbiorów wierszy: „Nazwij to Nowy Radosny Dzień” (1980), „Wieczerza w towarzystwie trzech niewiast” (1981), „Nibylandia, Szwecja i inne stany duchowe” (1984), „Pieśni między mężczyzną” (1994), „Passim” (1997), „Zmienny kształt powabu” (2007), „Taki lajf. Tejk 7.0” (2016). Jest autorem scenariuszy teatralnych, m.in. wystawionej w Teatrze Nowym w Łodzi adaptacji „Pornografii”, według Gombrowicza (1985), oraz zrealizowanej przez TVP „Historii Witolda Gombrowicza” (1989). Napisał kilka sztuk dla dzieci, z których największą popularnością cieszy się widowisko pt. „Jak zdobyć korzec złota”, od ponad dwudziestu lat grane z powodzeniem przez wiele teatrów lalkowych w Polsce. W latach 1997–2012 był publicystą „Tygodnika Solidarność”. Członek SPP, SDP, ZAiKS.

„Mój matecznik to kamienica, podwórko, kwartał ulic. Wprawdzie urodziłem się w Rzeszowie (1947), ale u początków mitu osobistego legł jednak Lwów, który rodzice opuścili wiosną w 1944 roku. Przez całe dzieciństwo słyszałem od nich, że to właśnie w mieście nad Pełtwią wszystko było piękniejsze, lepsze, prawdziwsze… Dla mnie w latach chłopięcych ważny stał się jeszcze Poznań, bo tam osiedli dziadkowie po mieczu, przemieszczeni po wojnie z Kresów Południowych. Zaraz po maturze swoje znamienne piętno odcisnęły Londyn z połowy lat 60. oraz Liverpool oglądany ze wzgórz na obrzeżach Stoke-on-Trent, gdzie po Jałcie zamieszkał młodszy brat ojca, pancerniak od Maczka. Potem nastała trwająca całe trzydzieści lat era Krakowa: czas studiów, fascynacja sztuką, kulturą masową, muzyką popularną. Do tego smakowanie bujnej urody życia, początki pisania, wchodzenie w społeczną tkankę podwawelskiego grodu, pierwsza praca. Rok przeżyty w Sztokholmie, podobnie jak i pozostałe wyjazdy do Szwecji odegrały w mym życiu rolę również trudną do pominięcia. Ale to jednak w Tatrach spotkałem warszawiankę z dziada pradziada, którą poślubiłem w rzeszowskim kościele Świętego Krzyża. Dlatego od dwudziestu lat kamienica – symbol mego zakorzenienia, miejsce pracy i zamieszkiwania – stoi w środku Warszawy, na gruntach dawnej jurydyki nowoświeckiej, w dzisiejszej parafii świętokrzyskiej…”

Waldemar Żyszkiewicz

O poezji Waldemara Żyszkiewicza

Prof. Bogusław Dopart / fragmenty
Waldemar Żyszkiewicz nie narzucał się wydawcom ze swoją poezją, nie szturmował strategicznych stanowisk w życiu literackim. Gdy od czasu do czasu wyprawiał się na spotkanie z czytelnikami, zwykle wypadało mu poruszać się pod wiatr Historii. Młodszy o rok, dwa, góra cztery lata od czołowych poetów Nowej Fali (cztery lata to wszak nie epoka), debiutował tomem „Nazwij to Nowy Radosny Dzień” dopiero w roku 1980. O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju… Nie było wtenczas nastroju do dysput estetycznych o wierszach i obrazach. Nawet nagroda im. Tadeusza Borowskiego nie zachęciła krytyków go głębszej debaty nad wyróżnionym debiutem.
W wierszach Żyszkiewicza z lat osiemdziesiątych dominanta przedmiotowa i semantyczna przesuwa się ze społeczeństwa właśnie w świat wewnętrzny jednostki. Głos nadrzędny w tej poezji, ów baczny indywidualista, to ktoś rozpięty między „Nibylandią” a „Szwecją”, obczyzną a ojczyzną, ktoś zdolny do krytycznego dystansu i wobec otaczającego świata, i własnej sytuacji „bycia nie na miejscu”; krytyczny świadek i nostalgiczny wojażer, ale też po trosze dandys i frant. Do czasu… Podróż powrotna skoryguje relację między bacznym indywidualistą a rzeczywistością. Ta peregrynacja będzie się bowiem wiązać z osiągnięciem dwu ważnych granic: dojrzałości duchowej i ładu wartości.
W zbiorku „Pieśni między mężczyzną”, z roku 1994, ukształtował się znamienny dla Żyszkiewicza zespół środków poetyckiej fenomenologii i metafizyki. Poeta czyni tu milowy krok w stronę tego-co-jest, a zbiorek „Passim” stabilizuje tendencję ontologiczną w tej twórczości – zdaje się, wzmagając wątek antynomicznych cech rzeczywistości i tym samym podbijając stawkę moralnej afirmacji życia. Trzecią więc dominantą w pisaniu Żyszkiewicza jest metafizyczność. Jeśli bowiem wmyślić się dość głęboko, rzeczy w świecie ludzkim rozdzielone, nieraz zresztą rozdzielone ręką człowieka, odsyłają ku jakimś korzeniom wszechrzeczy.

Prof. Marian Stala / fragmenty
Utwory, które Żyszkiewicz pisywał w latach siedemdziesiątych, bliskie były estetyki i etyki Nowej Fali. Nasycona ideologią rzeczywistość poddana w nich została ironicznemu zakwestionowaniu, konkret okazywał się istotniejszy od abstrakcji, mowę gazet wypierała pokoleniowa mitologia wolności. Te nowofalowe powinowactwa nie uszły uwagi ówczesnego cenzora, który zadbał o to, by czytelnicy nie ekscytowali się zdarzeniami „Na skrzyżowaniu Lennona z Lenina”, by nie uczestniczyli w „Dyskusji z Fidelem Castro i jego bratem Raoulem na Polu Marsowym w Radomiu…”
Żyszkiewicz nie tyle chciał zmieniać rzeczywistość, ile ocalić, przemycić (…) własny, wewnętrzny świat. Być może był bardziej egotyczny i ludyczny niż nowofalowcy… Poza tym: mówił raczej językiem człowieka dobrze wychowanego, zirytowanego ubóstwem i absurdalnością panującej ideologii – niż językiem intelektualisty walczącego o lepszy świat… I pewnie dlatego, mimo iż nie był po stronie władzy, nie przyłączył się – jak to uczynili najważniejsi poeci Nowej Fali – do dysydentów… Wbrew dominującym w poezji ostatnich lat tendencjom do odwracania się od spraw publicznych, wbrew skłonnościom do niepowagi, „Pieśni między mężczyzną” (1994) są najpoważniejszą i najbardziej jednoznacznie zaangażowaną z książek Żyszkiewicza. Są też, w pewniej mierze, próbą dopełnienia i zreinterpretowania własnej poezji z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.